czwartek, 23 sierpnia 2012
niedziela, 19 sierpnia 2012
Mój nowy Maluch (Humoreska) - Jan Orlicki
Historia ta pochodzi z epoki, kiedy Fiat 126p., był prawdziwym rarytasem. Kupienie go, a właściwie załatwienie, graniczyło z cudem.
Dziś kupiłem Malucha, czyli fiat 126p. i zacząłem się zastanawiać, gdzie go postawić na noc, by go ktoś nie ukradł. Nie mam garażu i mam teraz poważny problem. Lepiej było najpierw kupić garaż, a potem samochód. Nic dzisiaj nie wymyślę, więc trzeba będzie zostawić go pod blokiem. Niestety, nie mogę go postawić pod swoimi oknami, bo tam po prostu nie można. Trudno zostaniesz tu – powiedziałem cicho do niego.
Idąc do swojego mieszkania, wpadłem na pomysł, że lepiej będzie jak odkręcę koła. Tyle jest teraz kradzieży części samochodowych. Odkręciłem koła i zaniosłem do piwnicy. Zabrałem jeszcze akumulator, radio i pokrowce z foteli.
Zastanawiałem się, czy złodziej, który zobaczy samochód bez kół i pusty w środku, nie będzie chciał się włamać do środka, żeby ukraść fotele. Jeżeli tak, to wybije szybę. Szkoda szyb, więc je wyjąłem i zaniosłem do piwnicy.
Po wyjęciu szyb musiałem zdemontować fotele, kierownicę i tapicerkę. Teraz każdy będzie mógł otworzyć bagażnik. Zabrałem więc wszystko z bagażnika, łącznie z pokrywą i zaniosłem do piwnicy.
No tak, jeżeli ktoś zobaczy taki samochód, a właściwie samą karoserię, to może ukraść silnik. Poprosiłem sąsiada, który pomógł mi zanieść silnik i skrzynię biegów do piwnicy. Na szczęście mam dużą piwnicę, ale nie da rady tam wjechać Maluchem - szkoda. Tym sposobem została już tylko sama karoseria, lekka, jak to w Maluchu. Zatem będzie ją można łatwo ukraść.
To właściwie sąsiad patrząc na mnie powiedział; - Choć zaniesiemy ją do piwnicy, bo ktoś może ją podprowadzić.
piątek, 17 sierpnia 2012
DZISIAJ RUSZA EKSTRAKLASA
Oto moja propozycja, nowego modelu buta piłkarskiego na sezon 2012 - 2013 dla naszych ekstra ligowców.
Napiszcie co o tym sądzicie.
wtorek, 14 sierpnia 2012
sobota, 11 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Zakład produkcyjny (Humoreska) - Jan Orlicki
To było już ostatnie
posiedzenie rady pracowniczej naszego zakładu. Na koniec dyrektor
miał ogłosić upadłość.
Przez
dłuższą chwilę wszyscy siedzieliśmy w milczeniu. Pierwszy
odezwał się przewodniczący rady pracowniczej.
- Proszę
państwa, jeżeli ktoś ma jakiś pomysł na ratunek dla naszego
zakładu, to proszę powiedzieć to teraz, w przeciwnym razie już za
chwilę, dyrektor ogłosi upadłość.
Nadal trwała grobowa
cisza. Dało się wyczuć atmosferę przygnębienia i zniechęcenia.
- Proszę państwa, jeżeli nikt nie ma nic do zaproponowania, to
kończymy zebranie - powiedział przewodniczący.
- Zaraz, zaraz -
odezwałem się nieśmiało. Mam taki pomysł, ale proszę, żebyście
się ze mnie nie śmiali.
- Śmiało, proszę mówić - zachęcał
mnie sam dyrektor.
- Chodzi mi o to, że zakład nasz jest bardzo
stary. Stara hale, maszyny i narzędzia. Dlatego proponuję, żeby
zrobić tu żywe muzeum. Zrobimy również sklep z pamiątkami.
Wycieczki, które tu będą przyjeżdżać zobaczą, jak kiedyś się
pracowało. Na jakich maszynach i jakimi narzędziami, a drobne
wyroby będą sprzedawane w naszym sklepie jako pamiątki. Tu w
okolicy nie ma żadnego muzeum, więc może coś z tego będzie.
Zawsze to coś nowego, potrzebna będzie tylko dobra reklama. Jak
dobrze pójdzie, to jeszcze może kogoś zatrudnimy.
Poczułem
wielką ulgę, usiadłem i uważnie przyglądałem się wszystkim.
Wyglądali jakby nabrali wody w usta. To ich po prostu zatkało, lecz
w oczach pojawiły się iskierki nadziei. Teraz głos zabrał
dyrektor.
- Wie pan - nie krył swego uśmiechu zadowolenia - to
bardzo dobry pomysł. Wiem nawet kogo jeszcze zatrudnimy na początek.
To musi być... jakiś spec od reklamy. Brawo! Brawo! Proszę
pana...
Nie wiem kto pierwszy zaczął klaskać, lecz później,
klaskali już wszyscy.
Dziś jestem przewodniczącym w
zarządzie spółki z.o.o. "Muzeum produkcji", a w wolnych
chwilach oprowadzam wycieczki...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















