niedziela, 30 sierpnia 2020
niedziela, 23 sierpnia 2020
niedziela, 16 sierpnia 2020
niedziela, 9 sierpnia 2020
niedziela, 2 sierpnia 2020
niedziela, 26 lipca 2020
Moja stopa życiowa (Humoreska) Jan Orlicki
Każdy chce żyć na "wysokiej stopie". Lecz jak to zrobić? To dopiero jest pytanie.
Powiem tak. Mam rodzinę; żonę, córkę i syna. Czyli, wszyscy w domu. Rodzina nie za duża i nie za mała. Tak przynajmniej mi się wydaje, choć ludzie mówią, że w dzisiejszych czasach opłaca się mieć tylko jedno dziecko i to parę lat po ślubie. Przez ten czas można się czegoś dorobić i żyć na "wysokiej stopie".
Właśnie, tak się nasłuchałem w pracy o tej stopie życiowej, że nie daje mi to spokoju. Od tego czasu obejrzałem kilka razy swoje stopy. Są średnie, ale to przecież, to nie oto chodzi. Myślałem, co by tu zrobić, żeby żyć na "wysokiej stopie". Kraść nie będę, bo to - ani żadnych tradycji rodzinnych nie mam w tym fachu, a poza tym, sumienie mi na to nie pozwala. Po godzinach nie będę harował, bo nie mam zdrowia. Przecież i tak często choruję. Nawet jak bym pracował, to niewiele to zmieni w moich finansach. Co prawda lubię sobie trochę po majsterkować, ale na tym, nigdy się przecież nie dorobię. Co więc mam zrobić?
Pewnego
razu, gdy majsterkowałem w piwnicy, znalazłem dwie grube i dość
długie listewki. Pomyślałem sobie - to jest to! Przykręciłem do
nich krótkie kawałki (wsporniki), na wysokości około metra.
Stanąłem na nich i zacząłem chodzić. Zrobiłem parę kroków i
spadłem na posadzkę. Narobiłem tyle hałasu, aż żona przybiegła
do piwnicy. - Co ty wyprawiasz? Zabijesz się jeszcze - krzyczy.
-
Zobacz! Zobacz! Mówię do żony. Znalazłem sposób na poniesienie
naszej stopy życiowej. Teraz wszyscy będą nam zazdrościć.
Jeszcze tego samego dnia wykonałem cztery takie egzemplarze dla
całej rodziny. W sobotę na swoim podwórku zaczęliśmy trenować
chodzenie. Szło nam coraz lepiej. W niedzielę po obiedzie,
wybraliśmy się wszyscy na spacer do parku. Zdziwienie i
zaskoczenie było ogromne. Niektórzy, oczywiście, pukali się w
czoło pokazują na nas palcami. To z zazdrości (powiedziałem do
żony), że żyjemy teraz na takiej wysokiej stopie.
Minęło kilka dni i nikt w miasteczku nie poruszał się inaczej. Każdy chciał żyć na "wysokiej stopie".
Subskrybuj:
Posty (Atom)







